kasacja pojazdów Przedsiębiorca
30 października 2020

Jak wygląda procedura kasacji pojazdu z zagranicy?

Bez względu na wszystko, eksploatacja każdego samochodu musi się pewnego dnia zakończyć. Zdarza się, że przyczyną braku możliwości dalszego użytkowania jest fatalny w skutkach wypadek. Oprócz tego auta oczywiście się starzeją, z czasem stwarzając zagrożenie dla właścicieli oraz pozostałych uczestników ruchu drogowego. W obu tych przypadkach niezbędne okazuje się złomowanie – efektywna i ekologiczna metoda rozbiórki.

Gdy tylko Polska weszła do Unii Europejskiej, szerokim strumieniem zaczęły do nas napływać używane pojazdy z Niemiec, Wielkiej Brytanii, czy też Francji. Niestety, ale spora część owych maszyn, charakteryzując się ogromnym przebiegiem, wykazuje – delikatnie mówiąc – brak perspektyw na bezpieczne korzystanie z nich.

Proceder nielegalnej rozbiórki samochodów

W praktyce nikt nie panuje nad importem samochodów do naszego kraju; nie dysponujemy też dokładnymi statystykami ilościowymi, co dopiero zaś tymi, uwzględniającymi stan techniczny. Mogłoby się wydawać, że wystarczy spojrzeć na dane dotyczące rejestracji używanych pojazdów – prawdą jednak jest, że nie każdy wóz został sprowadzony po to, by jeździć. Niektóre egzemplarze tuż po przekroczeniu granicy są nielegalnie rozbierane, stając się źródłem części zamiennych. Podobnie rzecz ma się z wysłużonymi autami, które od nowości były eksploatowane na ternie naszego państwa. Skoro ich naprawa nie jest już opłacalna, a posiadacze zamiast oddać je na złom, mają nadzieję na spory zarobek, kwitnie działalność punktów bezprawnego demontażu. Tego typu miejsca  prowadzą najczęściej zupełnie przypadkowe osoby, natomiast skutki takiego procederu są szkodliwe zarówno dla kierowców, jak i środowiska naturalnego.

Fatalne w skutkach praktyki

Jakość wprowadzanych na rynek podzespołów – mówi specjalista z firmy Caban Recyklingnie jest zazwyczaj wystarczająco lub wcale weryfikowana, co niejednokrotnie przyczyniło się już do tragedii. Oprócz tego, przy rozbiórce odbywającej się w tak zwanej szarej strefie, nie zabezpiecza się odpowiednio płynów eksploatacyjnych. Wsiąkają one zwyczajnie w glebę, poważnie ją zanieczyszczając. Stałą praktyką jest również palenie zużytych opon oraz niektórych elementów wyposażenia. Nie trzeba nikogo uświadamiać, że zawartość szkodliwych oparów nie tylko dostaje się do atmosfery, lecz w pewnym stopni wraca razem z opadami na ziemię.

Dotkliwe kary

By uniknąć dalszego opłacania ubezpieczenia OC, kierowcy decydujący się na rozbiórkę, muszą w jakiś sposób formalnie pozbyć się samochodu. Albo więc fikcyjnie go zbywają, abo też zgłaszają niemającą miejsca kradzież. Tymczasem za takie działania grozić może nawet 5 lat pozbawienia wolności. Samodzielny demontaż auta wiąże się zaś z dotkliwymi karami finansowymi – od 10 do 300 tysięcy złotych grzywny nakłada wojewódzki inspektorat ochrony środowiska, a maksymalnie 3200 złotych Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Wizyta w profesjonalnej stacji demontażu

Jeśli nasz samochód – lata temu kupiony w kraju, nabyty od importera, bądź przez nas samych przywieziony z zagranicy – z różnych przyczyn nie nadaje się do użytkowania, po prostu nie ryzykujmy. Oddanie takiego auta do legalnej stacji demontażu pojazdów okazuje się jedynym prawidłowym wyjściem. W ramach zapłaty za złomowaną maszynę – w zależności od jej wagi – spokojnie możemy liczyć na kwotę rzędu kilkuset złotych. By wszystko odbyło się jak należy, trzeba okazać dokument tożsamości i dowód rejestracyjny; sam samochód natomiast musi dysponować czytelnym numerem VIN. Co istotne, gdyby obecna masa samochodu nie stanowiła co najmniej 90% tej fabrycznej, czekać mogą nas pewne sankcje. To nic innego jak sposób na zapobieganie sprzedaży drzwi, silnika, czy też innych elementów na własną rękę.

Kwestia wyrejestrowania pojazdu

Pamiętajmy, by w okresie 30 dni od kasacji odwiedzić właściwy Wydział Komunikacji, aby okazując wypełniony wniosek, przedziurawione tablice rejestracyjne oraz zaświadczenie ze stacji, otrzymać pismo potwierdzające fakt wyrejestrowania pojazdu. Finalnie, musimy już tylko – z ostatnim dokumentem w ręku – udać się do naszego ubezpieczyciela.